Błąd
  • JFolder::pliki: Ścieżka nie jest folderem. Ścieżka: /home/.sites/23/site1463081/web/ilovepolen.com/ilovepolen.com/images/phocagallery/2014/KWIECIEN/zlote_sowy
Uwaga
  • There was a problem rendering your image gallery. Please make sure that the folder you are using in the Simple Image Gallery Pro plugin tags exists and contains valid image files. The plugin could not locate the folder: images/phocagallery/2014/KWIECIEN/zlote_sowy
  • Folder doesn't exist or doesn't contain any images

Tradycja polonijnej „Złotej Sowy” sięga lat dziewięciu, co oznacza, że po raz dziewiąty przyznane zostały statuetki w formie ptaka symbolizującego mądrość, nie tylko zasłużonym działaczom polonijnym ale również, wyróżniającym się wśród Polaków osobom, które przyczyniają się swoją postawą, pracą, wykształceniem, szczególnymi umiejętnościami lub talentem do poprawy wizerunku Polaków i popularyzacji Polski w świecie.

 

Tak wielu Rodaków w różnych dziedzinach zasłużyło na wyróżnienie, dlatego Złote Sowy wręczane są w różnych kategoriach: Literatura, Film, Media, Teatr, Muzyka, Sztuki Plastyczne, Działacz Polonijny oraz szczególnie dla Polski zasłużony Obywatel Austrii.

W tym roku uroczyste wręczenie statuetek odbyło się 29.04.14r. w Sali Wiedeńskiej Stacji Naukowej PAN, a poprowadziła ją rzutko, śmigle i bardzo szarmancko prof. Joanna Ziemska.

Złote Sowy otrzymali:

Literatura

Joanna Janda -Austria

Wojciech Pawłowski- Wielka Brytania

Film

Yola Czaderska-Hayek - USA

Magdalena ŻelaskoAustria

Teatr

Monika Muskała-Austria

Mirosław Połatyński - Kanada

Sztuki Plastyczne

Przemek Zajfert - Niemcy

Marek Poźniak- Niemcy

Działacz polonijny

Bożena i Roman BieńkoAustria

Alicja Sollamo- Finlandia

Media

Anna Gordijewska-Ukraina

Leokadia Komaiszko - Belgia

Przyjaciel Polski w Austrii i Europie

Erhard Busek

Muzyka

Sabina Zapiór-Lusawa- Austria

Mariusz Kwiecień - USA

Naturalnie, nie wszystkim wyróżnionym było możliwe osobiście odebrać statuetkę. Jako ciekawostkę podam, że słynny bas-baryton Mariusz Kwiecień odebrał ją przy okazji gościnnych występów w Operze Wiedeńskiej już 13. marca br., a na tę okoliczność przygotowano osobno małe przyjęcie w sali biblioteki Polskiej Stacji PAN. Z kolei sopranistce Sabinie Zapiór-Lusawa udało się, pomimo mocno zaawansowanej ciąży, jescze osobiście odebrać „Sowę”. Natomiast dużą niespodzianką był fakt, że pomimo swoich urodzin osobiście przybył odebrać nagrodę specjalną Przyjaciel Polski w Austrii i Europie Erhard Busek.

Nie będę rozpisywała się na temat zasług poszczególnych „Złotą Sową” wyróżnionych, gdyż o nich się mówi, często czyta w lokalnych oraz międzynarodowych mediach, są to w końcu postacie ogólnie znane i zasłużone.

Uważam jednak, że parę słów uznania należy się inicjatorce i organizatorce imprezy, red. Jadwidze Hafner.

Sama przed laty organizowałam międzynarodowe wybory Miss Polonia, dlatego wiem o czym mowa i co za tym stoi. To nie tylko zwyczajne przygotowanie imprezy czyli: kosztorys, rezerwacja sali, opracowanie scenariusza i jego „rozpiska”, dobór artystów (nota bene w tym roku przepiękną oprawą muzyczną zapewnili Jowita Sip- sopran przy akompaniamencie fortepianowym Piotra Kościka), próby, cała medialna logistyka, wydruki plakatów i programów, a na końcu przygotowanie bufetu, co jest równoznaczne z targaniem skrzynek z napojami i poczęstunkiem. Tak pokrótce wygląda praca poprzedzająca standardową imprezę.

Tymczasem wręczenie nagród dla Polaków rozrzuconych po świecie zasadniczo odbiega od standardów. Nie można zapomnieć o zamówieniu, wyprodukowaniu oraz dostarczeniu dyplomów i samych statuetek, w końcu pokaźnych i nie lekkich. Dodatkowo ma się do czynienia z osobistościami, które zjeżdżają się z różnych stron świata, jedne przylatują samolotem o 10.30. inne w trzy godziny później, są też takie, które przyjeżdżają pociągiem lub własnym środkiem lokomocji, z całą pewnością każda o innej porze. Wszystkie terminy poprzedzone są niezliczoną ilością telefonów i korespondencji. Każda osoba to gość honorowy, o którego należy się zatroszczyć tak, jak by to był jedyny, najważniejszy gość. Wszyscy muszą być odebrani z lotniska i dowiezieni do hotelu, szczęście organizatorki gdy wyróżnieni mieszkają w Wiedniu. Nie można pominąć obiadów, kolacji, spacerów po mieście, turystycznych rozrywkach do centrum, czasem muzeum, na Kahlenberg lub na Prater, etc. po czym trzeba się skoncentrować na uroczystości samej w sobie, czyli tej standardowej, o której wspomniałam powyżej. Po dwóch trzech dniach goście wracają, więc należy się pożegnać, podziękować za przybycie i tym razem odwieść na lotnisko lub dworzec. Impreza tych rozmiarów wymaga olbrzymiej logistyki, zgranego zespołu ludzi, dobrego koordynatora i super kondycji, nie wspomnę o wielkich kosztach.

Dlatego uważam, że tyle trudu, poświęcenia i zaangażowania to wystarczający argument dla Kapituły, aby w jubileuszowym roku 2015 Polonijną Złotą Sowę przyznać i wręczyć samej organizatorce. Z całą pewnością na nią zasłużyła!

RO.

{gallery}2014/KWIECIEN/zlote_sowy{/gallery}